29-male.jpg

Wreszcie mogę zacząć myśleć o przygotowaniach do sportowego sezonu 2010. Od 2 miesięcyczekałem jedynie na możliwość wyjścia na solidny trening biegowy. Zima piękna w lesie -marzyłem o takiej od 10 lat, odkąd posiadam narty biegowe. Unieruchomiony przez kontuzję kolana z żalem patrzyłem na moje ścieżki biegowe zasypane jak nigdy, bo tyle śniegu na Mazowszu dawno nie widziałem - to jakby anomalia pogodowa.

9-male.jpg

obie fotki: SalomonNordicSunday

Podczas Abu Dhabi Adventure Challenge na 120 km etapie biegowym po piaskach Pustyni Rub Al-Khali zabolało mnie kolano i nie odpuszczało aż do ostaniej soboty 30 stycznia. Ortopeda stwierdził podczas USG torbiel w tylnej część łąkotki pobocznej. Różne sztuki medyczne/magiczne nie pomagały aż do czasu kiedy rehabilitant zaczął prostować mi kręgosłup, jednocześnie ustawiając biodra i kolano we właściwej płaszczyźnie. Już po 2 sesjach kolano przestało boleć, a po 4 zacząłem myśleć o planach na 2010 rok.

Mimo wszystko w styczniu nie próżnowałem: 2-3 rzy w tygodniu jeździłem z Zosią na łyżwach, 2-3 razy w tygoniu pływałem głównie nogi do kraula z płetwami i deską, żeby odciążyć kręgosłup, 1 raz jeździłem rowerem w zaspach, 6 razy byłem na nartach biegowych, 2 razy w saunie:)

Jeszcze w sobotę czułem się niekomfortowo, ale wczoraj nie myślałem nawet o bólu podczas treningu. Przetorowałem sobie na początek 2,5 km, lekko pagórkowatą, trasę z przewyższeniem okolo 40 m. W sobotę przebiegłem klasykiem, często podchodząc 12 km w czasie 55 minut. W niedzielę najpierw klasykiem po przygotowanej trasie biegałem 10 km, a potem 4 km techniką łyżwową po głębokim śniegu i wąskiej ścieżce,w sumie w czasie 78 minut. Zaliczyłem 3 "chrystusy" po zaczepieniu czubkiem narty o bandę śnieżną, ale i tak miałem ogromną satysfakcję z biegania. Jeszcze nie potrafię utrzymać równowagi po zaczepieniu nartąprzy prędkościokoło 18 km/h. Ale mam nadzieję trochę potrenować i wystartować w SalomonNordicSunday w Jakuszycach -myślę, że zdążę przed wiosennymi roztopami.

Artur Kurek